jak odmawiać jedzenia

O tym, jak przekazać rodzinie, że nie zjemy wszystkich potraw i o znaczeniu świątecznego obżarstwa

Posted on Posted in Psychologia

„Taki mały kawałeczek przecież nikomu nie zaszkodzi”, mówi babcia podczas świątecznego obiadu. Tak się składa, że osoby z alergią i nietolerancją pokarmową mogą go odchorowywać dłużej niż trwało jego przygotowanie. Jeśli zjadasz mało i wybiórczo, może spotkać cię ostracyzm ze strony rodziny. Jak wyjaśnić dziadkom, wujostwu czy kuzynom, że po prostu nie chcesz jeść ciężko i dużo lub nie możesz spożywać glutenu, laktozy, czekolady – no jak?

 

Jak uciec przed kontrolerem twojego talerza?

 

Z różnych powodów nie jemy tak, jak pragnie tego nasza rodzina. Często po prostu nie chcemy odbiegać od własnych zasad i nawyków żywieniowych przy okazji każdych tradycyjnych świąt i spotkań rodzinnych. Poza tym, jeśli na co dzień odżywiamy się regularnie i zdrowo, przy zjedzeniu ciężkiej potrawy mogą pojawić się dokuczliwe bóle brzucha, których chcemy uniknąć.

Jednak każda babcia i ciocia, chcą ugościć nas jak najlepiej. Najlepszym dowodem, że się to udało jest zawartość naszego talerza. Jedzenie niewielkich porcji i jedynie wybiórczych dań traktowane jest jako zniewaga i potwierdzenie tego, że nam nie smakuje. A to nie prawda!

Bywa, że powodem wybiórczego jedzenia jest alergia i nietolerancja pokarmowa. To coraz częściej diagnozowane dolegliwości. Szczególnie przy takiej chorobie jak celiakia, zapobiegamy jej niszczącym skutkom właśnie restrykcyjną dietą. Jak zakomunikować rodzinie, że ograniczamy jedzenie nie przez naszą fanaberie i swobodny wybór, ale chorobę, która nie daje nam wyboru?

Jedną z dyskretnych form uniknięcia pewnych potraw z wigilijnego stołu jest próbowanie wszystkiego, co tobie nie szkodzi i co lubisz, ale w niedużych ilościach i często. Nakładając na talerz małe porcje i biorąc dokładki, sprawiasz wrażenie osoby, która zjada więcej. Chodzi o to aby jeść jak najdłużej i nie zwracać na siebie uwagi. Nie zaszkodzi też trochę uśmiechu i entuzjazmu przy jedzeniu – przecież jesz, aż ci się uszy trzęsą!

Skuteczną formą uniknięcia przytyku jest także inicjowanie rozmowy, wykazanie zainteresowania wobec innych biesiadników i zadawanie pytań. Gospodarz, zamiast spoglądać, co i ile zostało zjedzone na talerzach gości, zaczyna myśleć o poruszonym temacie i rozsiewa dalej ziarno, które ty zasiałeś.

 

„Taki mały kawałeczek nikomu nie zaszkodzi”

 

Jeśli metody te okazują się niewystarczające, pozostaje tobie skonfrontowanie się z pytaniami członków rodziny. Po pierwsze wyjaśnij, że alergia i nietolerancja pokarmowa nie są tym samym co odchudzające diety-cud. Jeśli będąc chorym na celiakię, odmawiasz ciastka, to dlatego, że unikasz poważnych i bolesnych komplikacji zdrowotnych. Nie robisz tego, aby być szczuplejszym.

Zanim usłyszysz najczęstszy argument rodziny przeciwko niedojadaniu, to znaczy „taki mały kawałeczek nikomu nie zaszkodzi”, wyprzedź rozmówców. Nie spędzaj całej Wigilii na tłumaczeniu czym jest celiakia i jak się objawia, ale powiedz rzecz najważniejszą – że nawet mały kawałek produktu z alergenem może wywołać u ciebie bóle brzucha, żołądka, biegunki czy fatalne samopoczucie. A przecież są święta i chyba nikt nie chce abyś czuł się źle? Takie odwrócenie sytuacji zawsze działa.

 

2a

 

Jest lepiej niż ci się wydaje

 

Jeżeli twój żołądek dość szybko odmawia jedzenia – masz powody do radości. Prawdopodobnie wprowadziłeś wcześniej takie zmiany w żywieniu, że przejadanie się jest ci obce. Kolejną korzyścią sytego żołądka jest fakt,  że łatwiej unikniesz efektu a co mi tam przy wigilijnym stole, na który narażeni jesteśmy wszyscy. Efekt ten polega na jedzeniu ile tylko się da, po to aby od Nowego Roku podjąć postanowienie zmiany sposobu żywienia na zdrowszy. Znacie to, prawda?

Narażeni na taką świąteczną skrajność jesteśmy wszyscy, ponieważ  mamy tendencję do odkładania ważnych zmian na później. Te „później” to najczęściej dzień, który symbolicznie oznacza początek nowego okresu – np. Nowy Rok, wakacje, ślub czy chociażby pierwszy dzień miesiąca lub poniedziałek,  wyznaczający nowy tydzień. Zacznę się lepiej odżywiać od nowego roku, więc dziś sobie pozwolę [więcej zjeść]– taka myśl często kończy się pełnym brzuchem i trudnością w podniesieniu się z kanapy w świąteczny wieczór.

Wielokrotnie bywa tak, że odkładanie zmiany na później jest jedynie sposobem na zagłuszenie poczucia winy w danej chwili. To poczucie winy pojawia się, gdy z różnych powodów mamy świadomość, że powinniśmy coś zmienić, ale nie robimy tego. Trochę jakbyśmy sami sobie robili na złość i próbowali znaleźć na to wytłumaczenie.

Im bardziej zbliżamy się do naszego później, tym mniej wierzymy w powodzenie zmiany i staramy się o niej nie myśleć. W konsekwencji rzadko bierzemy się za spełnianie noworocznych postanowień czy też każdych innych, które po prostu odłożyliśmy na potem.

Osoby, które nie objadają się przy rodzinnym stole „bo tak wypada” lub wiedzą o swojej alergii czy nietolerancji pokarmowej, już dawno wprowadziły zmiany w żywieniu i nie borykają się z efektem a co mi tam, czyli odkładaniem zmian na później. One już te zmiany wprowadziły.

 

Jak zapobiec odkładaniu na później?

 

Skoro efekt a co mi tam jest dla nas niekorzystny, jak możemy mu przeciwdziałać? Po pierwsze, nie zakładajmy wielkiej zmiany. Jeśli zaczniemy wymagać od siebie rewolucji i rygoru w żywieniu, najprawdopodobniej okaże się, że nie jesteśmy na to gotowi.  Unikajmy mechanizmu, który opisałam wyżej – przechodzenia ze skrajności w skrajność – z objadania się w święta, do odchudzania w nowym roku.  Zacznijmy od dawkowania sobie zmian. Wprowadzając je i utrwalając po kolei, mamy spore szanse na wytrwanie w postanowieniu.

Po drugie, zacznijmy teraz. Tak, dokładnie w tym momencie. Nie od nowego roku, nie od 27 grudnia, bo po świętach. Spróbujmy zrobić pierwszy, choćby mały krok, już dzisiaj. Skoro przed nami Wigilia, wprowadźmy niewielkie zmiany – zamiast soków, wypijajmy wodę; zamiast słodzić cukrem – sięgnijmy po suszone owoce; zamiast majonezu w sałatce jarzynowej, dodajmy jogurtu; nie dosładzajmy zup.

Chodzi o to, aby zmiany nie był drastyczne i powoli przyzwyczajały organizm do nowych nawyków. O zdrowych zmianach w świątecznym menu pisałyśmy w artykule „Jak odchudzić święta? Smak ten sam, żołądek lżejszy”

Jak się okazuje, święta są najlepszym sprawdzianem naszej woli i wytrwałości. Jedzenie bez opamiętania, aż do przejedzenia, nie pomoże naszemu samopoczuciu, wadze ani zdrowiu. Jeśli chcemy wprowadzić zdrowe zmiany w żywieniu lub zachować te, które już udało nam się wprowadzić – dawkujmy rozsądnie świąteczne smakołyki do naszego żołądka. Zaufajmy swojemu ośrodkowi głodu i sytości w mózgu, a także swoim jelitom, które wyraźnie dają sygnał STOP, więcej nie jedz. Nie zmuszajmy się do jedzenia i innym także nie pozwólmy tego robić. Smacznego zatem!

 

 

Dodaj Komentarz

comments