samodyscyplina

Czy samodyscyplina nas niszczy?

Posted on Posted in Psychologia

Czego uczono nas jako dzieci? Dyscypliny. Co jest powszechnym wskaźnikiem dobrych rezultatów w pracy? Samodyscyplina – samo, ponieważ jako dorośli sami ją sobie narzucamy. Z czym kojarzy nam się utrzymanie diety? Z samodyscypliną. Czy słusznie? Zadaj sobie pytanie – czy na pewno to, co robisz najlepiej w swoim życiu, oparte jest o dyscyplinę?

 

Z czym kojarzy nam się zdyscyplinowanie? Zazwyczaj z dobrą organizacją czasu, skrupulatnością, pilnowaniem siebie i otoczenia, „chodzeniem jak w zegarku”. Trudno powiedzieć, że dyscyplinę się lubi, uprawia się ją dla przyjemności. To cecha, którą zgodnie z powszechnym przekonaniem musimy nabyć, a nie chcemy. Zbiór działań, które mają doprowadzić nas do szeroko pojętego sukcesu. Trzymając się określonych zasad, mamy nadzieję na powodzenie w określonej dziedzinie życia. Jeśli nam się nie udaje, oskarżamy siebie o brak dyscypliny – „nie byłem dość pilny”, „nie potrafię się zorganizować” – to myśli, które pojawiają się przy porażce.

 

Samodyscyplina nie zapewnia lepszych efektów

 

Ważne abyś zapamiętał jedną rzecz z tego artykułu.  To nie brak samodyscypliny jest przyczyną niepowodzenia, lecz silne przekonanie, że świetne rezultaty biorą się właśnie z dyscypliny. Sukces nie bierze się z ciągłego bycia zdyscyplinowanym i zorganizowanym. Tak się nie da.

Ludzie nie są w stanie pracować na pełnych obrotach i perfekcyjnie organizować swój czas bez skutków ubocznych. To prawda, która coraz silniej wali do okien wielkich korporacji i zmusza przedsiębiorców do zmiany strategii zarządzania firmą i pracownikami. To prawda, której siłę obserwują psycholodzy, pracujący z klientami nad relaksacją i budowaniem work-life balance. Samodyscyplina w dłuższej perspektywie prowadzi do nadmiernego skupiania się na wykonywaniu jednej rzeczy, a zaniedbywaniu innych, do braku pozytywnych emocji, wypalenia zawodowego, a co za tym idzie – spadku efektywności.  Jeśli uważamy, że sukces zależy od stopnia naszej czujności i rygoru, mylimy się.

 

Dyscyplina jest potrzebna, ale do budowania nawyku

 

Istotne jest uświadomienie, że to ja zarządzam swoim zdyscyplinowaniem, a nie dyscyplina mną. Samodyscyplina, pilnowanie się i dobra organizacja są nam potrzebne tylko przez tyle czasu, aby pewne działania weszły w nawyk i przestały wymagać poświęcenia i szczególnej uwagi. Poprzez dyscyplinę powielasz pewne wzorce postępowania. Jeśli powtarzasz działania wystarczająco długo – w końcu staną się one automatyczne i rutynowe – innymi słowy, staną się nawykiem. Cały sęk w tym, aby stosować dyscyplinę jedynie do czasu zautomatyzowania działań, a nie być zdyscyplinowanym na co dzień.

Skoro nawyk upraszcza nasze życie, przejdźmy do tego, czym jest i roli dyscypliny w budowaniu go. Nawyk składa się z trzech elementów: wskazówki, nagrody i powtarzalności. Wskazówka to nic innego jak pierwsze wykonanie danego działania, celowo lub nie, na przykład zastosowanie nowej strategii sprzedażowej.

Nagrodę dostrzegamy wtedy, gdy działanie niesie ze sobą konkretne korzyści, na przykład wzrost sprzedaży czy lepsza efektywność w pracy. Jednak często mimo zauważenia, że dane działanie przynosi nam realny profit, nie wykonujemy go lub próbujemy dokonać niemożliwego – podejmujemy się wszystkich, potencjalnie dobrych i zorganizowanych działań. Mamy przekonanie, że „im więcej robimy, tym lepsze efekty osiągniemy”. To mit.

Takie myślenie jest efektem dyscypliny, jakiej nas uczono. Stara zasada, że należy być pilnym i efektywnym we wszystkich obszarach, nie sprawdza się w praktyce. Ważne jest aby dostrzec, które działania przynoszą nam realne zyski, a nie „być zdyscyplinowanym we wszystkim”. Nie zajmuj się tym, co nie przynosi korzyści, a jedynie marnuje twoją energię i komplikuje życie. Stosuj dyscyplinę ale selektywnie. Zaryzykuj.

 

harmonia i spokój

 

Kolejny element nawyku – powtarzanie danego działania możliwe jest także przez dyscyplinę – determinację, skupienie i organizację. Jednak i w tym wypadku dyscyplinę można ograniczyć. Nie jest nam bowiem potrzebna przez cały czas. Według badań z londyńskiego Uniwersytetu College z 2009 roku, po 40-70 dniach powtarzania danego działania wyrabia się nawyk, który odciąża myślenie, jest rutynowy i wymaga jedynie 5% starań do jego podtrzymania względem początkowego, zdyscyplinowanego poświęcenia. Znacznie więcej energii wkładamy w powstanie nawyku (95%), niż w jego dalsze utrzymanie (5%). Nawyk upraszcza nasze funkcjonowanie i pozwala skupić się na innych obszarach. Przywyknięcie do łatwiejszych nawyków trwa krócej, trudniejsze wymagają więcej dni na oswojenie.

 

Skąd się bierze powodzenie i sukces?

 

W każdej dziedzinie, również w zdrowym stylu życia, zasady są podobne:

  1. Dokonaj właściwego wyboru działań, które chcesz powielać, aby twoja praca była skuteczna i zadowalająca.
  2. Wprowadź dyscyplinę i regularnie powtarzaj te działania aż wejdą w nawyk.
  3. Pielęgnuj nawyk, przy minimalnych nakładach energii.

 

Odpowiedź na pytanie zadane w tytule brzmi: samodyscyplina nas nie niszczy, jeśli jej nie nadużywamy. Dyscyplina może mieć także łagodne oblicze. Wystarczy zapanować nad przekonaniem, że pilność, skrupulatność i zorganizowanie to wyznaczniki sukcesu. Gdyby tak było, żaden przedsiębiorca nie byłby nim długo z powodu wypalenia zawodowego. Prawda jest taka, że wystarczy umiejętnie wybierać dobre dla siebie działania i wprowadzać tyle dyscypliny, ile jest potrzebne aby zautomatyzować nawyk. Im dłużej powielamy dane działania, tym łatwiejsze się stają i ustępują miejsca kolejnym nawykom, jakie chcemy wykształcić.

Dodaj Komentarz

comments